Projekt Ordo Iuris odrzucony, ale katolicki dżihad trwa

Projekt katolickich fundamentalistów z Ordo Iuris został wczoraj odrzucony w atmosferze niebywałego pośpiechu i przy ewidentnym łamaniu prawa podczas rozpatrywania go w komisji sejmowej. Przed czym uciekali, lub przed kim chcieli zdążyć ci przedstawiciele PiS, którzy realizowali nowy etap strategii sformułowanej przez Kaczyńskiego?

Wydarzenia z wczorajszego (5 października) wieczora zakrawają na cyrk. Spektakl towarzyszący odrzuceniu projektu Ordo Iuris był tanią kopią słynnej “nocnej zmiany” sprzed 22 lat, tyle że à rebours – rząd sam obalał ustawę procedowaną entuzjastycznie przez własną większość.

Przypomnijmy: skandal zaczął się zaraz po rozpoczęciu obrad sejmowej Komisji Sprawiedliwości i Praw Człowieka. Zwołano ją na godz. 17. Posłowie opozycji natychmiast złożyli wniosek o przesunięcie obrad na inny termin. Zgodnie z regulaminem Sejmu, członkowie komisji powinni byli zostać poinformowani o posiedzeniu co najmniej 3 dni wcześniej. Tymczasem znany PRL-owski funkcjonariusz, a obecnie ważny kadrowiec Prawa i Sprawiedliwości oraz szef rzeczonej komisji – Stanisław Piotrowicz – stosowny komunikat wydał na dwie godziny przed rozpoczęciem obrad. Opinię o nieregulaminowym trybie obrad potwierdziło Biuro Legislacyjne Sejmu. Piotrowicz się tym nie przejął; rozpoczęła się między posłami wymiana zdań jakością zbliżona do tej w wiejskiej karczmie. Jednocześnie zaistniała konieczność zmiany sali, gdyż zainteresowanie pracami komisji było tak duże, że ludzie nie pomieścili się w pierwotnie wyznaczonym na jej posiedzenie pomieszczeniu. Nieco wcześniej Sejm anulował też przepustki niektórym przedstawicielom strony społecznej, którzy chcieli być obecni na obradach. Chodziło oczywiście o ludzi, którzy byli przeciwni projektowi Ordo Iuris.

W nowej sali zaczął się rozgardiasz, który przerodził się w regularną awanturę. Piotrowicz nastawał jednak na jak najszybsze głosowanie. Witold Czarnecki z PiS oficjalnie zgłosił taki wniosek. Nerwowo i niepewnie popierała go Krystyna Pawłowicz. Chwilę wcześniej do kamer wystawiono wicemarszałka Sejmu z PiS – Ryszarda Terlckiego, który podkreślił, że jego partia “nie opowiada się za karaniem kobiet” i że mamy do czynienia z projektem obywatelskim, a nie rządowym. W rezultacie komisji barbarzyński projekt odrzuciła niemal jednogłośnie.

Nawet jeśli założyć, że posiedzenie komisji zwołane wbrew regulaminowi nie było contra leges, to stosowny projekt, po obradach komisji powinien przejść do planowanego na czwartek rano drugiego czytania na sesji plenarnej w Sejmie. Tymczasem zwołano Konwent Seniorów na godz. 21, a tam zapadło ustalenie, że posłowie będą obradowali w tej sprawie jeszcze tego samego dnia. Na wypadek ewentualnego głosowania posłowie PiS mieli dostać SMS-y z wezwaniami do stawiennictwa.

Przebieg i jakość debaty nie zasługuje by ją opisywać, albowiem urąga powadze parlamentu. Dość powiedzieć, że konserwatywna opozycja z PO i .Nowoczesnej miała czelność mówić o “rewolucji, która ma twarz kobiety” i krytykować Prawo i Sprawiedliwość za fanatyzm religijny, tak jakby ugrupowania te miały jakkolwiek inne stanowisko i nie żądały swego czasu zakazu aborcji, który w Polsce, przypomnijmy, obowiązuje cały czas. Na mównicę dostał się też niejaki Mariusz Dzierżanowski z Fundacji Pro – Prawo do Życia. Mówił m. in. iż w “polskich szpitalach dochodzi do zorganizowanego zabijania dzieci finansowanego przez MZ i NFZ”. Było o też o “rozszarpywaniu nienarodzonych”. Wicemarszałek z Kukiz`15, udekorował cały ten cyrk swoistą wisienką blokując możliwość zadawania pytań, gdy zapisanych było już 40 osób. Głosowanie odbędzie się dziś.

pavlovichNie oznacza to jednak, że temat można uznać za zakończony. Krystyna Pawłowicz napisała na portalu społecznościowym Facebook, że “episkopat upoważnił PiS do odrzucenia tego projektu” gdyż zakłada on karanie kobiet i zapowiedziała, że PiS złoży własny projekt zaostrzający przepisy. Czy na pewno się tak stanie – trudno powiedzieć. Na razie w PiS-ie zarządzono odwrót.

 

 

Leave a Reply